fbpx

Czego szukasz?

Dlaczego nie kupisz mojej książki w księgarni? 16 książek, które warto przeczytać

To jest transkrypcja 38 odcinka mojego podcastu. Na dole tego wpisu odsłuchasz wersji audio. Mój podcast znajdziesz również na youtube, w spotify oraz w aplikacji podcasty.

Cześć! Tutaj Justyna Świetlicka! Witam Cię w trzydziestym ósmym odcinku mojego podcastu. Audycji w której poruszam temat diety, aktywności fizycznej, szeroko pojętego zdrowego stylu życia, ekologii oraz rozwoju osobistego.

Tak jakoś wyszło, że nie nagrałam ostatnio żadnego wywiadu. W przeciwieństwie do mojej serdecznej przyjaciółki Karoliny Sobańskiej nie planuję treści na 3 miesiące do przodu. Pozdrawiam cię Karolina! Swoją drogą jeśli nie znacie podcastu Karolina Sobańska Podcast – polecam wam posłuchać.

Ja tworze moje treści raczej spontanicznie i często na ostatnią chwilę. Nawet nie wiecie ile razy nagrywałam odcinek podcastu w niedzielę o 22, żebyście mogli go posłuchać w poniedziałek rano 🙂 Nie myślcie sobie, że jestem taka super idealna i zorganizowana. Zdarza mi się odkładać rzeczy na ostatnią chwilę. Zgadnijcie jaki jest dzień i jaka godzina, kiedy nagrywam dla was ten odcinek. Ale jestem osobą, która dotrzymuje terminów oraz danego słowa. A zobowiązałam się przed wami, że w każdy poniedziałek będzie nowy odcinek. 

W związku z tym, że nie miałam umówionego żadnego wywiadu byłam zmuszona nagrać odcinek solo. A skoro odcinek solo to usiadłam przed edytorem tekstu, żeby ten odcinek napisać. Możecie się domyślić, że nie mam też listy tematów, więc musiałam coś wymyślić. Gapiłam się w pusty ekran i zastanawiałam się czego to ja jeszcze o diecie nie powiedziałam…

Jedyne co przychodziło mi do głowy to uderzyć tą głową w stół. Tak się składa, że skończyłam ostatnio pisać książkę. I w tej książce zawarłam całą moją wiedzę na temat odchudzania, budowania zdrowych nawyków żywieniowych, motywacji, samoakceptacji i samodyscypliny. Generalnie napisałam tam wszystko co wiem.

O czym miałabym nagrać kolejny odcinek? Miałabym parafrazować to, co będziecie mogli przeczytać niedługo w książce? Mam wrażenie, że powiedziałam już wszystko na temat diety i odchudzania.

I wiecie co zrobiłam? Zamknęłam komputer. Zamknęłam komputer i poszłam na sernik. Bo co innego można zrobić w takiej chwili bezradności? Do tego cały dzień główkowałam na temat tytułu mojej książki. I jak już wydawało mi się, że wymyśliłam coś super fajnego i pasującego to moi obserwatorzy na instagramie powiedzieli, że pomysł jest do dupy. Tyle główkowania i zero efektów. No nie miałam innego wyboru jak tylko iść na ten sernik o smaku białej czekolady z malinami.

I w takich właśnie chwilach żałuje, że nie mam szefa, który powie mi co mam robić, na jakie temat mam nagrać podcast i jak mam zatytułować książkę. Oczywiście przypominam sobie później, że ja do normalnej pracy się nie nadaję, przestaje narzekać i biorę się w garść.

Niby nie pracuje ostatnio zbyt dużo, ale moja głowa ciągle jest w pracy. Zastanawiam się nad kolorem książki, nad fontami, nad budową landing page, nad promocją, nad wyceną, nad opakowaniami oraz kurierem. Niby nie pracuje, ale moja głowa ciągle procesuje.

W związku z tym nie jestem w stanie myśleć o niczym innym dzisiejszy odcinek będzie o książkach. O książkach, które ostatnio czytam i słucham kiedy nie pracuje. A na koniec odcinka opowiem wam co nieco o mojej książce oraz o sposobie w jaki ją wydaje. Bo nie wydaje jej z tradycyjnym wydawcą i nie będzie można jej kupić w księgarni. 

Nagrałam już jeden odcinek na temat książek. Był to odcinek 23 i dotyczył on  dziesięciu książek, które zmieniły w jakiś sposób moje życie. Dzisiaj opowiem wam o ciekawych książkach, które przeczytałam lub przesłuchałam w ostatnim czasie.

Zacznę od tego, że ja wcale nie czytam fikcji. Tak samo jak nie oglądam filmów fantasy oraz sciencefiction. Nie bardzo też wiem czym różnią się te gatunki. Mnie totalnie nie interesują wymyślone historie oraz gdybanie na temat odległej przyszłości. Czytam zazwyczaj reportaże oraz poradniki. Właśnie takie książki znajdziecie w tym zestawieniu. 

Czytam prawie codziennie i uważam, że każdy z nas powinien to robić. Czytać albo słuchać – jak komu wygodnie. 

Kiedyś miałam w zwyczaju czytać jedną książkę na raz. Teraz czytam zazwyczaj dwie lub trzy różne książki i dodatkowo jedną słucham. Czasami jest tak, że czytam coś trudnego. I kiedy przed snem mam sięgnąć po tę książkę to mi się po prostu nie chce. Dlatego mam też zazwyczaj coś lżejszego w zanadrzu.

Od kiedy namiętnie słucham podcastów zaczęłam słuchać też książek. Kiedy przesłucham już wszystkie interesujące mnie odcinki, które wyszły w danym tygodniu nie mam co słuchać już we wtorek. Wtedy sięgam po audiobooka. Ja nie mam problemu ze skupieniem się na treści, choć wiem, że są osoby, które nie lubią słuchać. Radzę wybierać takie audiobooki, które czyta autor. Zazwyczaj słucha się ich lepiej niż takie czytane przez profesjonalnego lektora.

Czytanie książek po angielsku idzie mi gorzej i zdecydowanie wolniej niż słuchanie. Może u was będzie tak samo? Jeśli chcecie podszlifować swój angielski spróbujcie słuchać książek zamiast je czytać. A aplikacji takich jak audible możecie przesłuchać próbne 30 minut książki zanim zdecydujecie się na zakup. Naprawdę warto to robić. 

Ostatnio słuchałam audiobooka „Stop doing this sh*t” autora książki „Unf*ck yourself”, którą bardzo wam polecałam. Nie przesłuchałam jednak darmowego fragmentu zanim ją kupiłam. Książka sama w sobie jest ciekawa i bardzo wartościowa. Natomiast ton głosu autora tej książki sprawił, że była bardzo trudna w odbiorze. Autor ciągle podnosił głos i miałam wrażenie, że na mnie krzyczy. Taki sposób przekazu zdecydowanie mi nie pasuje. Myślę, że gdybym ją przeczytała sama, to na pewno o wiele bardziej by mi się spodobała.

W tym roku przeczytałam rekordową ilość książek. Jest końcówka października, a ja przeczytałam już 32 książki. Co daje średnio 3 książki w miesiącu. 

Jak znajduję czas na czytanie? Bardzo często powtarzam, że nie mamy za mało czasu, tylko nieodpowiednio nim dysponujemy. Wszystko jest kwestią priorytetów. 

Zamiast przeglądać internet przed snem mam taką zasadę, że czytam książkę. Może to być 15 minut, a może to być godzina. To zależy. Po prostu ostatnia rzecz jaką robię przed snem to jest czytanie. Rano również nie łapię za telefon tylko po przebudzeniu włączam sobie audiobooka. Przez pierwsze 30 minut kiedy zbieram się na trening i piję poranną kawę słucham sobie książki. Dodatkowo czytam książki jadąc pociągiem albo lecąc samolotem. 

Jest jeszcze jeden czynnik, który sprawił, że w tym roku przeczytałam tak dużo książek. Mam w sobie ogromnego ducha rywalizacji. Od kiedy zapisuje sobie wszystkie tytuły przeczytanych książek mam ochotę czytać więcej i więcej, żeby mieć ich jak najwięcej na liście. Kiedy zdarza mi się zaniedbać czytanie przypominam sobie o mojej liście. Dla mnie jest to super motywator kiedy zastanawiam się czy włączyć kolejny odcinek serialu czy sięgnąć po książkę. 

Przejdźmy do książek, które przeczytałam i wam polecam. Powiem tylko o tych najciekawszych, po które warto sięgnąć. Listę wszystkich książek, o których mówię znajdziesz na moim blogu www.owsiana.pl.

Na początku roku przeczytałam dwie kolejne książki Harariego.  Autora “Sapiens” – książki, która zrobiła na mnie największe wrażenie w ubiegłym roku. 

Sapiens to książka o przeszłości. Natomiast “21 lekcji na XXI wiek” to książka o teraźniejszości. Jeśli tak jak ja nie bardzo orientujesz się w tym co dzieje się na świecie to polecam lekturę tej książki. Ja żyjąc w swojej bańce nie miałam zupełnie pojęcia jak bardzo idzie do przodu technologia, biotechnologia, sztuczna inteligencja i rozszerzona rzeczywistość. Po za tym dowiesz się także o dewastacji środowiska naturalnego, kryzysie uchodźczym, terroryzmie i schyłku liberalizmu. 

Z kolei “Homo Deus” to książka o przyszłości, której czytanie wywoływało u mnie strach. Na co dzień nie zastanawiamy się jak ogromny postęp dzieje się w świecie nauki. Nie myślimy o tym, że poszukuje się środków przedłużających życie oraz rozwiązań wypierających pracę szarych mieszkańców ziemi. Jak będą wyglądały wojny? Czym będą zajmować się ludzie, którzy zostaną zastąpieni przez sztuczną inteligencję? Ta książka zrobiła na mnie ogromne wrażenie.

Kolejną książką był “Insight”

Książkę Michała Pasterskiego dostałam pod choinkę. Sama raczej nie sięgnęłabym po tę pozycję. Czytanie tej książki to była trudna przeprawa. Autor zadaje wiele pytań, na które na co dzień nie chcemy odpowiadać. Dowiedziałam się wiele o potrzebach człowieka, o samoświadomości i zajrzałam wgłąb siebie. Wiele razy zdarzyło mi się płakać podczas czytania tej książki, tak bardzo poruszała moje emocje. To taka psychoterapia w domu. W książce są ćwiczenia, które robiłam sobie w myślach, ale ich nie zapisywałam. Nie lubię takiej formy i nie chciało mi się ich robić. Może kiedyś wrócę jeszcze raz do tej książki z ołówkiem w ręku.

Teraz czas na coś lżejszego czyli “Factfulness”

Autor w bardzo przystępny sposób pokazuje nam jak mało wiemy o świecie i w jak czarnych barwach go widzimy. Pisze o tym, że większość wybitnych naukowców i wysokiej rangi polityków nie zna odpowiedzi na takie pytania jak: Ile dziewcząt kończy szkołę podstawową w krajach o niskich dochodach? Jaka jest obecnie średnia długość życia? Ile dzieci będzie na świecie w roku 2100?

Polecam tę książkę, jeśli lubisz być zorientowany w tym co rzeczywiście dzieje się na świecie. Książka otwiera oczy i pokazuje jaki wpływ na postrzeganie przez nas świata mają media, a w szczególności telewizja.

Teraz czas na coś smutnego i poruszającego. “Błoto słodsze niż miód. Głosy komunistycznej Albanii” 

Przeczytałam tę książkę z polecenia mojej przyjaciółki Kamili przed wyjazdem do Albanii. Uważam, że to obowiązkowa lektura dla osób, które wybierają się w tamtym kierunku. Nie zrozumiałabym wielu kwestii na jakie natknęłam się podczas mojej podróży. Książka jest szokująca, a jej czytanie doprowadzało mnie wielokrotnie do łez. Przed wyjazdem do jakiegokolwiek kraju staram się przeczytać przynajmniej jedną książkę, która da mi obraz rzeczywistości z jakim się spotkam na miejscu. Dla mnie to bardzo ważne, żeby zrozumieć bardziej miejsce, do którego jadę. 

Teraz czas na trzy fantastyczne audiobooki, które umilały mi moją poranną rutynę. Miłosza Brzezińskiego możecie znać z mojego podcasu. Był gościem 34 odcinka i mówił o tym, dlaczego tak trudno jest schudnąć. Miłosz to jeden z moich ulubionych autorów. W tym roku przesłuchałam 3 audiobooki czytane przez Miłosza. Żałuje, że nie mam wersji papierowej, ale z drugiej strony głos Miłosza i sposób w jaki czyta swoje książki sprawia, że kupiłam wersje audio.

“Życiologia czyli o mądrym zarządzaniu czasem”

Opowiada o tym jak pielęgnować trzy ogrody jakie mamy w życiu. Pracę, dom oraz czas wolny. Opowiada o tym, jak ważne jest dbanie o równowagę i poświęcanie czasu wszystkim trzem ogrodom. Podpowiada jak zadbać o nasze pasje i po co to właściwie robić. Ja zgadzam się z Miłoszem w stu procentach. Śmiałam się i przytakiwałam słuchając Życiologii.

“Biznes czyli sztuka budowania relacji”

Jest o tym jak budować relacje w zespole i jak osiągać ponadprzeciętne wyniki. Odpowiada na nurtujące pytania – m.in. czy jesteśmy genetycznie zaprogramowani do pracy w zespole? Na czym polega bycie prawdziwym menedżerem? Czy ekspert musi być arogancki? Dlaczego uczniom wmawia się, że powinni się doskonalić w obszarach, gdzie idzie im najgorzej?

“Wy wszyscy moi ja”

Doskonała książka o nawykach oraz wprowadzaniu zmian w naszym życiu. Uzmysławia nam jak duże znaczenie ma w naszym życiu otoczenie oraz ludzie, z którymi spędzamy czas na co dzień. Książka jest po prostu genialna!

Kolejna książka, którą przeczytałam to “Tamtego życia już nie ma” 

Bardzo dobry reportaż o uchodźcach w Polsce. Poruszające historie osób, które opuściły swoją ojczyznę oraz bliskich, żeby znaleźć lepsze życie w Polsce. Książka pozwala lepiej zrozumieć ludzi, którzy uciekają z własnego kraju. Daje zupełnie nowe spojrzenie na ich sytuacje.

Kolejna książka to “Odwaga bycia nielubianym” 

Jest o tym jak stać się wolnym człowiekiem, nie przejmować się opinią innych i cieszyć się życiem. To ciekawa dyskusja doświadczonego filozofa z młodzieńcem, który ma wiele wątpliwości. Dzięki formie rozmowy historia jest bardzo dynamiczna i ciekawa. Widać ewolucję myślenia młodzieńca, który jest przytłoczony życiem. Polecam wszystkim osobom, które chcą uwolnić się od oczekiwań innych ludzi.

“Świadome wybory”

Jeśli wydaje Ci się, że wszystkie decyzje jakie podejmujesz są świadome – mylisz się. Autor w zabawny i przystępny sposób omawia wiele badań naukowych, które pokazują jak nasze środowisko wpływa na podejmowane przez nas decyzje. Ciekawa książka, polecam jeśli chcesz nauczyć się podejmować bardziej trafne decyzje.

“Firma czyli Ty”

To książka, którą polecał na swoim blogu Michał Szafrański. Ja jako wielka fanka Michała zamówiłam tę książkę w przedsprzedaży. Ta książka jest napisana z myślą o osobach takich jak ja, które nie chcą budować wielkiej firmy, tylko chcą zachować formę jednoosobowej działalności gospodarczej. Bardzo utożsamiam się z podejściem autora. Nie było dla mnie w tej książce nic odkrywczego. Mimo to warto czasami utwierdzić się w przekonaniu, że nie jestem dziwna i odosobniona prowadząc mój biznes w taki a nie inny sposób.

Kolejne cztery książki o których wam powiem przeczytałam w ramach researchu do mojej książki. Uważam, że wszystkie cztery są świetne. Jeśli macie jednak przeczytać jedną książkę, to przeczytajcie moją. W mojej książce znajdziecie esencję i konkrety na temat motywacji, samodyscypliny oraz budowania nawyków. 

“Mit motywacji”

Od dawna uważam, że motywacja nie wystarczy do osiągnięcia celu. Motywacja działa tylko na chwilę. Raz jest, a raz jej nie ma. Autor tej książki proponuje skuteczną taktykę, dzięki której utrzymamy stały przypływ dopaminy. Dzieli się swoimi spostrzeżeniami i strategiami, które na zawsze zmienią wasze podejście do przeszkód i celów, zarówno osobistych, jak i zawodowych. 

“Samodyscyplina dla opornych”

To bardzo cienka i niepozorna książka. Ma ledwie ponad sto stron. Zamówiłam ją online i jak zobaczyłam jej rozmiar to byłam sceptycznie nastawiona. Przeczytałam ją bardzo szybko i byłam bardzo pozytywnie zaskoczona. Zamiast lania wody oraz niepotrzebnego rozwlekania tematu autor daje samo mięso. Konkretna wiedza na temat samodyscypliny oraz jej znaczenia w naszym życiu.

“Essencialism”

Wiele osób w internecie polecało tę książkę i w ramach kredytów które miałam w aplikacji audible w końcu ją sobie zamówiłam. Autor opowiada o tym jak ważne jest samodzielne wybieranie priorytetów oraz skupianie się na rzeczach dla nas ważnych. Opowiada o tym, że warto nauczyć się świadomie odmawiać oraz przyjmować tylko te propozycje, które są zgodne z naszymi wartościami. Ja od dawna kieruje się taką filozofią w moim życiu, więc po raz kolejny nie była to dla odkrywcza książka. W podobnym nurcie jest książka „jedna rzecz” którą polecałam wam w odcinku o książkach, które zmieniły moje życie. Jeśli nie zetknęliście się nigdy z esencjalizmem to bardzo ją wam polecam. Ja przesłuchałam ją po angielsku, więc nie żałuje czasu jaki na nią poświęciłam.

“Atomic habits”

To książka którą również przesłuchałam po angielsku i uważam, że jest genialna. Jeśli masz problem z budowaniem pozytywnych nawyków i chcesz zmienić coś w swoim życiu polecam tę książkę z całego serca. Chciałam ją przesłuchać od momentu kiedy Marcin Iwuć polecił ją w podcaście „Finanse bardzo osobiste”. Od razu wiedziałam, że mi się spodoba. Autor ma wiele błyskotliwych spostrzeżeń dotyczących rzeczywistości. Nie mogłam się od niej oderwać.

To było 16 książek, które przeczytałam w tym roku i które mogę polecić wam z czystym sumieniem. Pod koniec grudnia opublikuję na blogu listę wszystkich książek które przeczytałam. Także tych, które nie przypadły mi do gustu. 

Dlaczego nie kupisz mojej książki w księgarni?

W związku z tym, że zdradziłam wam już, że w krótce moja książka trafi do sprzedaży chciałabym podzielić się z wami moimi przemyśleniami. 

Osoby, które obserwują mnie na instagramie już to pewnie wiedzą. Moja książka powstaje w modelu self-publishing, czyli samodzielnie i bez wsparcia tradycyjnego wydawcy.

Na razie projekt książka jest w trakcie realizacji. Nie wiem czy okaże się on sukcesem. Nie wiem czy czytelnicy bloga oraz wy – słuchacze mojego podcastu kupicie tę książkę i czy jej treść wam się spodoba. To jedna wielka niewiadoma.

Generalnie nie lubię podejmować zbyt dużego ryzyka, ale jestem optymistycznie nastawiona do życia. Nie grasz – nie wygrasz oraz żyje się tylko raz – to dwie domeny, którymi się kieruję podczas podejmowania wielu decyzji. Póki co idzie mi w życie całkiem nieźle. 

Na razie chciałam powiedzieć wam o głównych powodach dla których wydaję książkę na papierze i dlaczego wydaję ją sama. Natomiast na początku przyszłego roku mam w planach nagrać odcinek o tym jak samodzielnie wydać książkę i opowiedzieć o tym ile to kosztuje. Teraz wam nie powiem, bo jeszcze wszystkiego nie wiem. 

Dlaczego zdecydowałam się na selfpublishing?

Jest wiele powodów dla których zdecydowałam się na samodzielne wydanie książki, chociaż dostałam już propozycję napisania książki od wydawnictwa. Propozycję odrzuciłam, bo nie miałam wtedy na książkę żadnego pomysłu. 

W planach na rok 2019 miałam napisanie ebooka o skutecznym odchudzaniu. Po tym jak wydałam ebooka z roślinnymi przepisami oraz jak stworzyłam diety do mojego sklepu online zaczęłam w czerwcu pisać ebooka o odchudzaniu. Miał być on wydany jedynie w formie elektronicznej, tak jak moje poprzednie publikacje. To byłoby bezpieczne rozwiązanie. Ja doskonale wiedziałam jak wydaje się ebooki, nie musiałabym niczego nowego się uczyć, nie musiałabym przejmować się drukiem oraz wysyłką. Nie podejmowałabym żadnego ryzyka. 

W momencie kiedy kończyłam pisać treść ebooka zaczęłam miewać coraz gorszy nastrój. Wstawałam rano, szłam na trening, jadłam śniadanie, a później przez kilka godzin pisałam. Byłam tak skupiona na pisaniu i nie chciałam się rozpraszać, że zgubiłam po drodze radość z codzienności. Zainspirowana książką „Jedna rzecz”, która poleca skupiać się na jednym projekcie w jednym czasie, nie robiłam nic innego tylko pisałam. W końcu zaczęło mnie to przytłaczać. Moje życie stało się cholernie nudne, a ja nie mogłam sama ze sobą wytrzymać.

Postanowiłam wyjechać na weekend i odpocząć od tej książki. Spotkałam się z moim starym przyjacielem, z którym rzadko się widuję, bo mieszka w innym mieście. Opowiadaliśmy sobie co działo się u nas przez ostatnie kilka miesięcy. On opowiadał mi jakieś szalone historie i przeboje ze swojego życia. 

A ja powiedziałam mu, że mam życie o jakim marzyłam i nie jestem szczęśliwa. Chciałam pracować z domu, chciałam mieć czas na treningi i gotowanie, chciałam mieć czas na czytanie książek i wyjazdy. Nie chciałam pracować zbyt dużo. W końcu to wszystko miałam, a jednocześnie byłam nieszczęśliwa. Byłam totalnie znudzona. 

On tylko się zaśmiał i zapytał czy ja naprawdę tego nie widzę? Czy ja nie widzę gdzie leży problem? Powiedział mi coś oczywistego, czego ja zupełnie nie byłam świadoma. Powiedział, że ja potrzebuje wyzwania. Muszę mieć ambitny cel, do którego będę zmierzać w swoim tempie.

Nie mogłam uwierzyć w to jak proste było rozwiązanie moich problemów egzystencjonalnych. Zasugerował, że powinnam tę książkę wydać samodzielnie w wersji papierowej zamiast iść na łatwiznę wydając ebooka.

Po powrocie z tego weekendu, pod koniec sierpnia podjęłam decyzję, że robię to. I nie zgadniecie co się stało. Wszystkie moje problemy zniknęły jak ręką odjął. Zajęłam się czytaniem o selfpublishingu, szukałam drukarni, planowałam koszty. Podekscytowałam się nowym celem. 

Podsumowując te historię: wydaję tę książkę w wersji papierowej samodzielnie z egoistycznych powodów. Wydaje ją, bo to jest duże i ciekawe wyzwanie. 

Napisałam ją jednak z innego, nieegoistycznego powodu. Napisałam tę książkę dla kobiet takich jak ja kiedyś. Przez ostatnie lata nastąpiła we mnie diametralna zmiana, o której możecie nie wiedzieć znając mnie od niedawna, tylko z podcastu. Teraz jestem pewna siebie i znam swoją wartość. Ale kiedyś? Zdecydowanie tak nie było.

Napisałam tę książkę dla kobiet, które tak jak ja kiedyś mają trudność z zaakceptowaniem siebie, ze zbudowaniem poczucia własnej wartości oraz zdrowych nawyków żywieniowych. Teraz totalnie wierzę w to, że kobiety mają w sobie ogromną siłę i mogą dokonywać wielkich rzeczy. Muszą tylko w to uwierzyć, a później zbudować w sobie samodyscyplinę i dobre nawyki.

Zdradzę wam przedpremierowo o czym będzie ta książka. Bo to nie jest zwykła książka o odchudzaniu. 

Książka składa się z trzech części. Jedna z nich to podstawy dietetyki po ludzku, moimi słowami. Kolejna część jest o praktycznym podejściu do diety i zdrowego odżywiania. O tym jak komponować posiłki, jak robić zakupy i co jeść, żeby otrzymywać długotrwałe efekty.

Najważniejsza moim zdaniem jest jednak pierwsza część książki czyli psychologiczne podstawy skutecznego odchudzania. Bo moim zdaniem dieta to nie wszystko. Możemy przeczytać sto książek na temat zdrowego odżywiania. Możemy nawet skończyć studia z dietetyki. Jeśli nie będziemy wiedzieć czym jest motywacja i samodyscyplina, jeśli nie zrozumiemy jaki wpływ ma na nas otoczenie, jeśli nie zaakceptujemy siebie to nie osiągniemy długotrwałego efektu, o który nam wszystkim przecież chodzi. Schudnąć to nie jest sztuka. Sztuką jest zachować nową masę ciała, pokochać siebie i nie bać się później jedzenia. 

Żałuje, że nie było takiej książki na rynku osiem lat temu, kiedy ja zaczynałam się odchudzać czytając absurdalne porady w internecie, które w moim przypadku poskutkowały anoreksją i zaburzoną relacją z jedzeniem przez kolejne kilka lat. 

Mam nadzieję, moje racjonalne podejście i moje doświadczenie pomoże kobietom schudnąć skutecznie i cieszyć się długotrwałymi efektami, które przełożą się także na życie osobiste i zawodowe. 

Moja decyzja o samodzielnym wydaniu książki na pewno nie zostałaby podjęta gdyby nie Michał Szafrański z bloga jak oszczędzać pieniądze.

Michał to najlepsza osoba w internecie i zawdzięczam mu naprawdę dużo. Michał sam wydał książkę „Finansowy ninja”, a później opisał cały proces szczegółowo na swoim blogu. To co napisał na blogu to jest złoto. Przeczytanie jednego artykułu zajmuje blisko godzinę, a takich artykułów powstało kilka. Ja byłam z nimi na bieżąco, pomimo tego, że nie planowałam jeszcze wtedy własnej książki. Czytając jego historię oraz drugą książkę Michała „Zaufanie waluta przyszłości” wiedziałam, że jeśli kiedykolwiek napiszę książkę, to wydam ją samodzielnie.

Michał odniósł spektakularny sukces. Sprzedał ponad 80 tys egzemplarzy książki „Finansowy ninja” i pokazał wszystkim, że selfpublishing nie jest tylko dla wybranych..

Przeczyta wam teraz fragment wpisu z bloga Michała

„Samodzielne publikowanie książek jest trudne i wymaga dużo pracy. Niemniej jednak uważam, że warto podjąć się tego wysiłku o ile macie już zbudowane audytorium i głowę na karku. Nadal uważam, że największą pracę nad książką wykonuje jej autor i to on powinien być głównym beneficjentem jej sukcesu. 

Niestety w tradycyjnym modelu wydawniczym wcale tak nie jest.

Przed jednym chcę Was jednak już teraz przestrzec. Wydawcy i osoby, którym zależy na zachowaniu status quo, będą dyskredytować to co osiągnąłem mówiąc “Michał Szafrański jest wyjątkiem”. Jeśli myślicie o wydaniu własnej książki, to nie dajcie się zwieść w tak prosty sposób! To oczywiste, że wydawcy zawsze będą Wam wmawiać, że lepiej współpracować z nimi. W końcu walczą o swoje być albo nie być. Jestem święcie przekonany, że pokazanie przeze mnie kulis sprzedaży “Finansowego ninja” jest im mocno nie na rękę. Nie bez powodu kryją się ze wszystkim – przykładowo od wielu wydawców nigdy nie dowiecie się ani jaki nakład miała konkretna książka, ani ile wynosiła jej sprzedaż i ile zwrotów zalega w ich magazynach. Coraz częściej za to wydawcy proponują początkującym autorom… samodzielne sfinansowanie druku książki! Przerzucają w ten sposób całe ryzyko na autora, pozbawiając go jednocześnie większości zysków w przypadku, gdyby książka okazała się sukcesem. Odradzam wchodzenie w takie współprace. Skoro macie ryzykować, to lepiej to robić na własny rachunek.

Liczcie, kombinujcie, walczcie o swoje. Szukajcie swojego miejsca i swojego sposobu na to, jak wydać i zarobić na swojej książce. To prawda, że nie każdy powinien być self-publisherem, ale jeszcze większą prawdą jest, że dużo więcej osób niż obecnie może z powodzeniem wydawać książki samodzielnie. Internet jest świetnym sposobem docierania do potencjalnych klientów i zapewne potraficie go używać lepiej niż tradycyjni wydawcy. Jestem też przekonany, że w promocję własnej książki włożycie dużo więcej energii i serca niż jakikolwiek z wydawców.

To prawda, że jako autor możecie nie osiągnąć tak spektakularnych rezultatów jak moje, ale z drugiej strony – nawet 10% tego co udało mi się wypracować byłoby zapewne bardzo satysfakcjonującym wynikiem dla wielu autorów. To jest warte przynajmniej solidnego przeliczenia i przemyślenia.”

Gdyby nie Michał, jego podcasty oraz jego wpisy na blogu nigdy w życiu nie rozważyłabym wydania książki samodzielnie. I właśnie dlatego opowiadam wam o kulisach powstawania mojej książki. Może ktoś z was kiedyś też będzie chciał wydać własną książkę? Mam nadzieję, że ten odcinek będzie inspiracją do sięgania po swoje marzenia. 

Michał dał mi nadzieję, ale nadal mam bardzo dużo obaw. Wiele rzeczy może pójść nie tak. Największym minusem jest to, że wszystko jest na mojej głowie i to ja w stu procentach ponoszę ryzyko. Książka jest już napisana, ale mnie czeka jeszcze masa pracy. Muszę konsultować skład książki z grafikiem, rozmawiać z drukarnią, znaleźć najlepszy sposób wysyłki, ustalić cenę, stworzyć landing page i zaplanować strategię sprzedaży. To jest dużo obowiązków jak dla jednej osoby. Dla mnie to jest ekscytujące, bo uczę się nowych rzeczy, ale nie każdemu by to odpowiadało. 

Największe ryzyko związane z samodzielnym wydaniem książki to to, że zamówiony nakład książek się nie sprzeda i wtopimy masę pieniędzy. W związku z tym tracimy też dużo czasu. Od czerwca zajmowałam się głównie pisaniem i nie skupiałam się na zarabianiu pieniędzy. Żyłam głównie z oszczędności oraz sprzedaży produktów elektronicznych w sklepie. W tym czasie mogłam zarabiać pieniądze, a ja pisałam książkę. 

W przypadku wydawania książki z tradycyjnym wydawcą rolą autora jest napisać książkę, a resztą zajmują się inni ludzie. Ryzyko jest właściwie żadne. Niestety w takim układzie autor zarabia jakieś 5% ceny okładkowej czyli często jakieś 3 zł. 

Ja mogę bardzo dużo stracić, ale mogę też o wiele więcej zyskać. Jeśli mam być z wami zupełnie szczera, to marzę o sprzedaniu 1000 egzemplarzy. Będę wtedy przeszczęśliwa. Przedsprzedaż książki ruszy na początku listopada i na pewno was o niej poinformuję. Wysyłka książek jest zaplanowana na początek grudnia. Osoby, które kupią książkę jako pierwsze na pewno będą miały zagwarantowaną darmową wysyłkę oraz mój autograf.

Mam nadzieję, że odcinek o książkach był dla ciebie ciekawy i inspirujący.

Dziękuję Ci za wspólnie spędzony czas i życzę ci miłego dnia! Ja wracam do pracy nad moją książką, a Ty się trzymaj i do usłyszenia!

Subscribe
Powiadom o
guest
3 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Monika
Monika
1 rok temu

Nie rozumiem czemu książka tego typu jest aż za taką cenę: 69 zł?! A potem 79 zł?! Jeszcze taka krótka jak praca magisterska.
Pokazywałaś gdzieś, że ma 100 ileś stron. Czy to prawda?
Jeśli tak to niestety, ale to zwykła pazerność, próżność i naciąganie ludzi. Gdzie jest jej wartość dodana? O tym jak liczyć składniki już jest, o sile nawyków też, pierdy o tym jak pokochać i zaakceptować siebie też.
Wszyscy w tym kraju teraz motywują, pomagają znaleźć swoją wartość itp., nie mając za sobą żadnego bagażu doświadczeń albo po przeczytaniu paru innych książek pseudomotywacyjnych robią z siebie ekspertów w ciągu 2-3 lat. W każdym razie spróbuj przekonać ludzi, że za krótki podręcznik (ze wskazaniem na ilosc stron) warto wyrzucić 70 zł. Dużo influenserów/blogerów wydaje książki w self-publishingu i nie chcą za nie miliony monet mimo że mają setki obserwujących. A tu niższy level wiec .może trochę pokory…
Chętnie zobaczę też bibliografię, bo połowa z książki pewnie jest powtorzeniem innych. Chyba, że nie ma bibliografii, żeby nie wyszło, że plagiat…

Maria
Maria
1 rok temu
Reply to  Monika

Zgadzam się z Tobą

Małgorzata
11 miesięcy temu
Reply to  Monika

A ja myślę, że pokory uczy popyt. Ile książek widujemy przecenionych nawet na kilka zł z – powiedzmy – 30? Nagle stają się 5 x tańsze, byle je tylko wypchnąć z magazynu.
Może się jednak zdarzyć tak, że znajdzie się konkretna grupa gotowa wydać tyle, ile żąda autor lub sprzedawca.

Bądź na bieżąco

instagram.com/owsianapl