0
Podcast

004: Samotne podróżowanie. Jak przezwyciężyć strach?

Mój podcast dostępny jest w spotify, aplikacji podcasty, na youtube oraz tutaj. Na samym dole znajdziesz wersję do słuchania, a poniżej wersja do czytania 🙂

Cześć! Tutaj Justyna Świetlicka. Witam Cię w czwartym odcinku podcastu zdrowe podejście do zdrowego stylu życia. 

W dzisiejszym odcinku opowiem ci o jednej z moich najwiekszych pasji – podróżowaniu. Opowiem ci skąd wzięła się moja pasja do podróży, jakie kraje odwiedziłam i ile kosztował mój ostatni 6 tygodniowy wyjazd do Azji. Podpowiem ci jak wybrać kierunek podróży, jak szukać tanich lotów oraz co spakować na wyjazd. Na sam koniec podzielę się plusami oraz minusami samotnego podróżowania. 

Nie jestem doświadczonym podróżnikiem. Odwiedziłam zaledwie 16 krajów. Kiedy wyjeżdżałam sama do Azji wiele osób z mojego otoczenia uważało, że robie coś niezwykłego i szalonego. Ba, ja sama tak myślałam. Sama?! Do Azji?! Na 6 tygodni? Okazało się, że taka podróż nie jest niczym niezwykłym w dzisiejszych czasach. Po prostu otaczamy się ludzmi, którzy wybierają poczucie bezpieczeństwa i nie robią takich szalonych rzeczy. Dlatego nam też nie przechodzi przez głowe taka mysl. Dlatego nagrywam ten odcinek. Chcę pokazać, że podróżowanie nie jest trudne. Każdy z was może to zrobić.

Skąd moja pasja do podróży?

Zawsze byłam ciekawa świata i lubiłam przygody. Pochodzę jednak ze wsi i nie mieliśmy w zwyczaju wyjeżdżać na wakacje z rodzicami. W wakacje zajmowałam się pomocą podczas żniw oraz robieniem przetworów na zimę razem z mamą.

Mój pierwszy wyjazd za granicę to była wymiana polsko – litewska w moich liceum. Nie mówiłam wtedy zbyt dobrze po angielsku i szczerze mówiąc nie mam zielonego pojęcia jak ja sobie tam poradziłam. Pamiętam jak bardzo spodobało mi się mieszkanie u innej rodziny w obcym kraju.

Później pojechałam na wymianę do Niemiec i do Hiszpanii. Przyjełam też u siebie niemkę kiedy gościliśmy w naszej szkole młodzież podczas wymiany. Dla mnie to było tak ciekawe doświadczenie i nie rozumiałam dlaczego tak mało osób z mojego liceum chciało brać udział w wymianie.

Mój pierwszy samodzielny wyjazd za granicę to był wyjazd do mojego brata do Norwegii. Jak skończyłam liceum kupiłam bilet za 80 zł i leciałam samolotem sama po raz pierwszy w życiu. 

Podczas tych samych wakacji pojechałam też z moimi przyjaciółmi do Pragi bla bla car. Jechaliśmy z Warszawy jakąś szaloną liczbę godzin. W dodatku spaliśmy u kogoś na couchsurfingu więc miałam okazję doświadczyć pierwszych budżetowych podróży. Przez kilka dni chodziliśmy po mieście, piliśmy piwo i cieszyliśmy się nadchodzącymi studiami.

W trackie pierwszego roku razem z przyjaciółmi znalezliśmy tanie bilety i polecieliśmy do Barcelony. Tym razem spaliśmy w hostelu i zwiedzaliśmy miasto na własną rękę. Zresztą jakoś tak wyszło że nie miałam okazji pojechać na wycieczkę z biurem podróży. Wyjazdy organizowane na własną rękę są naprawdę proste i nie widzę powodu, żeby korzystać z usług biura podróży. 

Moim największym podróżniczym marzeniem było USA i Nowy York. Taki wyjazd wydawał mi sie jednak poza zasięgiem. Do dnia kiedy moja przyjaciółka opowiedziała mi o programie work&travel. Byłyśmy wtedy na drugim roku studiów, obie rzuciłyśmy naszych facetów więc taki wyjazd wydawał się genialnym pomysłem. Poszłyśmy do biura organizującego wyjazd na work&travel. Wpłaciłyśmy zaliczkę i wybrałyśmy miejsce w którym pracowali nasi znajomi rok wcześniej. Po kilku miesiącach pojechałyśmy do Warszawy po wizę oraz na rozmowę kwalifikacyjną. Dziewczyny z biura były bardzo pomocne, o nic nie musiałyśmy się martwić. 

Fakt, że wyjazd jest dosyć kosztowny. Opłaty dla biura, wiza, ubezpieczenia oraz bilety lotnicze kosztowały około 8 tys złotych. Podczas 3 miesięcy pracy udało nam się zarobić jakieś 20 tys złotych. Takie pieniądze wystarczają na opłacenie wyjazdu oraz późniejsze podróżowanie.

Ten wyjazd to najlepsza decyzja jaką podjełam w życiu. Po pierwsze nauczyłam się mówić po angielsku. Nie mówię idealnie, ale nie boję się mówić i nie wstydzę się rozmawiać. Po drugie dowiedziałam się, że nie ma rzeczy niemożliwych.

Kiedy znalazłam się w Nowym Jorku, kiedy odwiedziłam central park, schody Carrie z seksu w wielkim mieście i budynek z przyjaciół czułam, że spełniam największe marzenie.

Razem z moją przyjaciółką podróżowałyśmy po USA autobusem oraz samolotem. Odwiedziłyśmy 7 miast na wschodzie. Między innymi Nowy York, Chicago, Boston, Washington, Miami, Philadelpie i Orlando. 

Spałyśmy na couchsurfingu przez 3 tygodnie. Ani razy nie wynajęłyśmy pokoju w hotelu. Miałyśmy niesamowite przygody. Niektóre niezapomniane, a inne mniej przyjemne. 

Po tym doświadczeniu chciałam więcej! Nadeszła zima. Rozmawiałam z moją przyjaciółką, która studiuje w Szkocji o tym, że musimy kupić jakieś bilety do ciepłych krajów, bo zima nas dobijała. W internecie przeczytałyśmy, że najbezpieczniejszym kierunkiem dla osób które podróżują z plecakiem jest Tajlandia. Nie zastanawiałyśmy się zbyt długo i kupiłyśmy bilety. Zima nadal była uciążliwa, ale było mi łatwiej bo odliczałam dni do wyjazdu. Kupiłyśmy bilety na sierpień, bo Ania miała wtedy wakacje i ceny biletów były najlepsze. Co prawda sierpień jest porą deszczową w Tajlandii i u nas jest pięknie. Ale nie interesowało to nas szczególnie, chciałyśmy się tam po prostu znaleźć.

Bałyśmy się tego wyjazdu. To był zarówno mój jak i Ani pierwszy wyjazd do Azji. Ale razem jest raźniej, łatwiej rozwiązuje się problemy. Przed wyjazdem ustaliłyśmy mniej więcej plan podróży. Zarezerwowałyśmy tylko kilka pierwszych noclegów. A póżniej decyzje podejmowałyśmy spontanicznie. Spałyśmy w hostelach w pokojach wieloosobowych za 10-15 zł. Jadłyśmy jedzenie na targach za 5 zł. Jeździłyśmy pociągami z lokalsami. Odwiedziłyśmy sanktuarium słonii, poszłyśmy na warsztaty gotowania, jadziłyśmy skuterem, poznałyśmy dużo osób z całego świata. Zakochałyśmy się w Tajlandii. A ja już wtedy wiedziałam, że za rok muszę wrócić do Azji. 

Po powrocie było trudno wrócić do pracy i dawnych obowiązków. Pojechałam na kilka mniejszych wyjazdów z przyjaciółmi. Odwiedziłam moją przyjaciółkę która była na erasmusie w Budapeszcie. Pojechałam z przyjaciółkami na tydzień do Izraela. 

Te wyjazdy były świetne, ale ciągle miałam z tyłu głowy pomysł samotnej podróży do Azji. A ten pomysł zrodził się w mojej głowie po obejrzeniu wszystkich filmów Kaji Kraski z kanału Globstory. Kaja podróżuje samotnie i robi przepiękne filmy z podróży. Pomyślałam, że skoro ona daje sobie rade to czemu ja mam sobie nie poradzić? Chciałam wyjechać sama, ale pieniadze oraz czas były zawsze wymówką. 

W międzyczasie rzuciłam jednak pracę i założyłam firmę. Miałam nieregularne i niezbyt duże dochody. Pieniądze z bloga wystarczały na opłacenie mieszkania oraz jedzenia. Nie chciałam jednak dłużej pracować w pracy której nie znosiłam. Chciałam pracować dla siebie, chciałam robić to co lubię i chciałam rozwijać bloga. Nawet jeśli wiązało się to z brakiem wyjazdu na wakacje. Byłam szczęśliwa, że nie muszę chodzić do pracy i wizja braku wyjazdów nie była aż tak przytłaczająca.

Po tym jak rzuciłam prace okazało się że ma masę wolnego czasu. Postanowiłam zainwestować ten czas w stworzenie mojego pierwszego produktu czyli ebooka. To była najbardziej satysfakcjonująca rzecz jaką zrobiłam. Ebook okazał się sukcesem. Dzięki czytelnikom bloga udało mi się zarobić pieniądze na wymarzone wakacje.

Skoro miałam czas (pracuje zdalnie) oraz pieniądze nie miałam już więcej wymówek. Zapytałam Kaji jaki kraj poleca na pierwszą samotną podróż. Zasugerowała mi Wietnam i Kambodże. Nie zastanawiałam się zbyt długo. Zaraz po rozmowie z Kają kupiłam bilety. Termin był przypadkowy. Miałam akurat 6 tygodni wolnego pomiędzy jakimiś warsztatami i świętami bożego narodzenia. Serio nie zastanawiałam się i nie analizowałam tego. 

Przed wyjazdem miałam dużo pracy. Kończyłam też mojego drugie ebooka. Tydzien przed wyjazdem ruszyła sprzedaż drugiego ebooka więc totalnie nie miałam czasu na organizowanie wyjazdu. Jedyne co zrobiłam to zabookowałam hostel na pierwsze dwie noce w Hanoi i spakowałam plecak. 

Może gdybym miała więcej czasu na przygotowanie i gdybym nie była aż taka pewna siebie to nie przydarzyłaby mi się historia, którą opowiadałam już na blogu. Ale myślę, że warto ją przypomnieć. 

To była najgorsza chwila w moim życiu… No dobra, może i miałam gorsze chwile w życiu, ale w tamtym momencie świat mi się na chwilę zawalił. Wizja pozostania w Polsce zamiast wyjazdu do Azji przyprawiła mnie o zawroty głowy. A wszystko zaczęło się kiedy podeszłam do okienka checkin, żeby nadać bagaż…

– Dzień dobry! Poproszę paszport.

– Dzień dobry.

– Przykro mi, ale nie mogę Pani odprawić, bo nie ma Pani wizy.

– No nie mam, miałam zamiar kupić na lotnisku. Nie mogę kupić wizy na lotnisku? 

– Niestety w Wietnamie nie ma takiej opcji. Bez wizy nigdzie Pani nie poleci.

– Czy mogę kupić wizę przez internet?

– Nie wiem, musi to Pani sprawdzić. Podobno zajmuje to 15 minut. Poproszę następną osobę z kolejki!

Do zamknięcia checkin miałam półtorej godziny.

Nie jest źle, nie denerwuj się Justyna. Drżącymi rękoma szybko wyszukałam stronę z wizą do Wietnamu, wklepałam swoje dane, zrobiłam przelew na 25$ i dostałam maila. Maila z podziękowaniem za skorzystanie z usług internetowego zakupu wizy i informacją, że wniosek zostanie rozpatrzony w ciągu 3 dni roboczych… W tym momencie krew zmroziła mi się w żyłach. Jakie 3 dni?! Ja jej potrzebuje teraz! Przez głowę przeszły mi wszystkie możliwe scenariusze wyjścia z sytuacji (łącznie z rozpłakaniem się na środku lotniska).

Do zamknięcia checkin miałam jeszcze godzinę. Pół godziny straciłam na kupienie wizy, którą dostanę pewnie za kilka dni na maila. ZAJEBIŚCIE.

Podeszłam do innej Pani z obsługi. Opowiedziałam o mojej sytuacji. Dowiedziałam się, że można załatwić wizę przez internet w 15 minut, ale to kosztuje… 220$. Odnalazłam więc tę stronę nie przeliczając tej kwoty w myślach na złotówki. Znowu podałam moje dane, dokonałam płatności, odebrałam telefon z wietnamskiego urzędu, przesłałam zdjęcia paszportu i czekałam na odpowiedź. Cała procedura zajęła prawie godzinę. Najszybszą godzinę w moim życiu.

Checkin się zamykał, a trzeba jeszcze przejść kontrolę bezpieczeństwa. Ta sama pani, która powiedziała mi o ekspresowej wizie przyjeła mój bagaż (zlitowała się widząc łzy w moich oczach), pozwoliła mi przejść przez kontrolę, ale nie miałam nadal pewności czy wejdę na pokład. Musiałam otrzymać dokumenty z Wietnamu.

Nadałam bagaż, przeszłam kontrolę. Byłam już przy bramce, która zaraz miała się zamknąć. W ostatniej chwili dostałam maila z pozytywną informacją, że wiza będzie wystawiona na miejscu po uiszczeniu dodatkowej opłaty 25$. Kamień spadł mi z serca…

Cały lot, przesiadkę i kolejny lot martwiłam się jednak czy wpuszczą mnie Wietnamu. Po wylądowaniu w Hanoi czekał urzędnik z karteczką z moim imieniem i nazwiskiem. Dokonałam kolejnej opłaty i czekałam pół godziny na rozwiązanie sprawy. Udało się, dostałam wizę. Odetchnęłam dopiero kiedy wyszłam poza teren lotniska.

Kiedy ludzie pytali mnie czy stresuje się wyjazdem i czy wszystko mam zaplanowane odpowiadałam, że nie i nie. Byłam podekscytowana pierwszą samotną podróżą i widziałam jedynie pozytywy mojej sytuacji. Wielokrotnie organizowałam wyjazdy dla mnie i dla moich przyjaciół. Rok temu przejechałam całą Tajlandię z przyjaciółką. Miesiąc temu kupowałam wizę do Turcji przez internet i po 5 minutach miałam ją już na mailu. Moja czujność była totalnie uśpiona, do głowy nie przyszło mi, żeby sprawdzić czy potrzebuję wizę jadąc do Wietnamu. Wiem, że to pewnie brzmi dla ciebie abstrakcyjnie. Jednak moje ostatnie wyjazdy były na tyle spontaniczne i bezproblemowe, że olałam przygotowania.

Takie są konsekwencje posiadania zero jedynkowego podejścia. Kiedyś wszystkie wyjazdy planowałam z dokładnością co do godziny. Rezerwowałam wszystkie atrakcje, hotele, bilety. Tam nie było miejsca na spontaniczność. Im częściej wyjeżdżałam tym luźniejsze podejście miałam, bo zazwyczaj wszystko można od ręki załatwić na miejscu. Z super zorganizowanej turystki zmieniłam się w podróżniczkę w stylu YOLO. Teraz śmieje się z siebie i wstyd mi przed tobą. Jak można lecieć na drugi koniec świata i mieć tak ignoranckie podejście?

Człowiek najlepiej uczy się na własnych błędach. Szkoda tylko, że błędy czasami kosztują 270$… Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Odebrałam wielką lekcję pokory i nauczyłam się, żeby dokładniej sprawdzać informację na temat kraju do którego zamierzam podróżować. Najlepiej zanim kupię bilety. 

Kiedy ktoś pyta czy przydarzyła mi się jakaś niebezpieczna sytuacja – to jedyna historia która przychodzi mi do głowy. Nie wiem, może mam dużo szczęścia. Jednak jeszcze nigdy nie przydarzyło mi sie nic niebezpiecznego podczas moich podróży.

Kiedy dotarłam już na miejsce i zamledowałam się w hostelu czułam się bardzo dziwnie. Byłam na innym kontynencie. Sama. Było już ciemno i bałam się wyjść żeby kupić coś do jedzenia. Bałam się też odezwać do ludzi w hostelu. Przez chwile żałowałam tego pomysłu. Nadal byłam wściekła na siebie za tę całą sytuacje z wizą. Na pewno nie wyglądałam na sympatyczną osobę.

Rano nadal miałam średni humor. Wyszłam zjeść śniadanie, napiłam się kawy. Spacerowałam ulicami Hanoi i czułam się nieswojo. Nie miałam do kogo się odezwać, dzwoniłam do przyjaciół. Dopiero trzeciego dnia, kiedy opuszczałam hostel odezwała się do mnie Lucy z Argentyny. Zapytała gdzie jadę. Opowiedziała mi, że jest w podróży od kilku miesięcy i ze będzie robiła kurs instruktora jogi w Indiach. Planowała spędzić w podróży jeszcze dobre kilka miesięcy. 

Okazało się, że jedziemy w tym samym kierunku i mamy podobne plany na podróż. WIęc pojechałyśmy razem. W kolejnym mieście razem wynajęłyśmy pokój, poszłyśmy na wycieczkę po tarasach ryżowych. Póżniej pojechałyśmy na wyspę i wspólnie wypożyczyłyśmy skuter. Świetnie się dogadywałyśmy a ja szybko zapomniałam o mojej samotności. Po kilku dniach odnalazłam się w nowej rzeczywistości. 

Po tygodniu nasze drogi się rozeszły, ja chciałam zatrzymać się w jednym mieście, a Lucy pojechała dalej. Mimo to nadal utrzymywałyśmy kontakt i spotkałyśmy się póżniej w Kambodży.

Podczas mojej podróży przejechałam cały Wietnam z północy na południe. Poruszałam się autobusami, które mialy najwygodniejsze siedzenia na świecie. Na bieżąco czytałam w internecie gdzie warto się zatrzymać. Zazwyczaj bookowałam sobie jedna noc. Jak mi się podobało – zostawałam na dłużej. W hostelach bez problemu można było zarezerwować sobie autobus. Zazwyczaj autobus odbierał turystów z hostelu, więc nie trzeba bylo nawet wynajmować taksówki. Przemieszczanie się po Tajlandii jak i po Wietnamie było naprawde proste. Dni mijały mi na poznawaniu nowych ludzi, próbowaniu lokalnej kuchni, chodzeniu po ulicach miast. 

Tylko pierwsze kilka dni nie były najprzyjemniejsze. Później strach minął a ja świetnie się bawiłam. Już nigdy nie czułam się samotnie. Wrecz przeciwnie. Trudno było o momenty, kiedy byłam sama. Zazwyczaj spałam w hostelach. Raz zdecydowałam się na pokój jednoosobowy, bo chciałam pobyć sama. 

Po 3,5 tygodnia w Wietnamie przekroczyłam granice i pojechałam do Kambodży autobusem. Przejazd przez granice trwał wieki, ale pbyło się bez przygód. 

Moja cała podróż miała być samotna, ale w Kambodży dołączył do mnie facet z Polski z którym się spotykałam. Decyzja była podjęta spontanicznie, a on kupił bilety kiedy ja byłam już w Wietnamie. Mogłam więc podczas jednego wyjazdu przetestować jak to jest podróżować samemu i jak to jest podróżować z facetem. 

Na jego szczęście mogłam o wszystkim decydować. On nie wtrącał się w organizacje wyjazdu. Ja rezerwowałam hotele, wybierałam miasta w których się zatrzymywaliśmy. W Kambodży zwiedziliśmy stolicę czyli Pnom penh, pojechaliśmy na wyspy, do Kampotu, do Kep oraz do słynnego Siem reap obok ktorego znajduje się główna atrakcja Kambodży czyli Angkor Wat.

Dogadywaliśmy się świetnie, chociaż znaliśmy sie dwa miesiące. Podziwiałam go za jego spontaniczną decyzję. Pomimo tego, że wróciliśmy z wyjazdu jako dobrzy znajomi świetnie się z nim bawiłam. I widziałam jaka jest ogromna różnica pomiędzy podróżowaniem w pojedynkę, a podróżowaniem z facetem.

Ludzie o wiele rzadziej nas zagadywali, bo widzieli parę. My spaliśmy zazwyczaj w pokoju dwuosobowym, a nie w hostelu. Byliśmy bardziej zajęci sobą i nie zwracaliśmy aż tak bardzo uwagi na otaczający nas świat. Ja nie robiłam już aż tak wielu zdjęć co było moi ulubionym zajęciem kiedy sama spacerowałam ulicami Wietnamu. 

Nie twierdze, że to coś złego. Cieszyłam się, że on był ze mną. Zwłaszcza w momencie kiedy jechaliśmy nocnym autobusem. Nocny autobus w kambodży ma łóżka dla dwóch osób. Gdyby nie to, że on był ze mną spałabym obok jakiegoś pana z Kambodży. 

Ciesze się, że mogłam doświadczyć obu tych form podróżowania. Tym bardziej doceniłam ten czas kiedy byłam sama.

Koszty wyjazdu 

6 tygodni w Wietnamie oraz Kambodży kosztowało mnie łącznie 8 tysięcy złotych. 2 tysiące kosztował bilet.

Wietnam razem: 2800 (3,5 tyg)

  • Starter z internetem 40 zł
  • Taxi z lotniska do centrum 40 zł
  • Noc w hostelu 20 zł
  • Pokój pojedynczy 80 zł za noc
  • 5-10 zł posiłek
  • 3-5 zł kawa na ulicy
  • 40-60 zł autobus
  • 10 zł skuter 
  • 120 zł Warsztaty kulinarne
  • 110 zł kawa wycieczka

Kambodża razem 3200 zł (2,5 tyg)

  • Wiza plus zdjęcie 40$
  • Nocleg: 7-40$ za dwie osoby
  • 3-7$ za obiad
  • 20$ speed nowy 
  • 10-15$ autobus 
  • 37$ Angkor jeden dzień
  • 20$ tuk tuk
  • 6-8$ skuter
  • 4 zł za 1 kg prania 
  • 4 zł kokos 

Jak wybrać kierunek?

To zależy. Jakie masz marzenia, jaką lubisz pogodę, ile masz czasu oraz pieniędzy.

Większość moich podróżniczych celów był bardzo przypadkowa. Zazwyczaj wybierałam miejsca do których były tanie bilety w czasie, kiedy miałam wolne. Tak poleciałam do Barcelony, Izraela, do Wenecji. 

Moim zdaniem do USA czy do Azji nie warto lecieć na mniej niż 3 tygodnie. Bilety są drogie, lot jest długi i męczący. Jeśli masz tydzień lub dwa wolnego lepiej wybrać podróż w obrębie europy.

Jak szukać tanich lotów?

Ja używam do tego aplikacji skyscanner. Po wejściu do aplikacji klikam opcję odkryj. W miejsce wylotu wpisuję Poznań lub Polska a miejsce docelowe wszędzie. Wtedy możecie znaleźć bilety już od 80 zł w dwie strony. W tym wypadku fajnie jest kiedy mamy elastyczną pracę oraz urlop. Najlepsze ceną zazwyczaj są w dni, kiedy loty są mniej popularne. Warto spędzić trochę czasu w aplikacji i poobserwować ceny lotów. Mi nie udało się nigdy upolować ekstremalnie tanich lotów. Ale poleciałam do Oslo za 80 zł, do Wenecji za 200 zł i do Hiszpanii za 300 zł.

Co spakować na wyjazd?

LISTA PAKOWANIA

  • Telefon, słuchawki i ładowarka 
  • Komputer i ładowarka
  • Pieniądze i paszport 
  • Powerbank
  • Bielizna i skarpetki
  • Buty sportowe, Buty do sukienki, Klapki czerwone
  • Dwie sukienki
  • 5 tshirtow / koszulek 
  • 3 pary spodenek
  • Bluza i Dresy 
  • Płaszcz przeciwdeszczowy
  • Strój kąpielowy 
  • Nerka / mała torebka 
  • Okulary przeciwsłoneczne 
  • Leki (głowa, gardło, przeziębienie)
  • Filtry uv
  • Kosmetyki kolorowe (podkład, tusz)
  • Kosmetyki (szampon, maska, pasta, szczoteczka)
  • Ręcznik
  • Coś przeciwko owadom

Plusy samotnego podróżowania:

  • Całkowita wolność wyboru (Będąc swoim własnym towarzyszem, tylko ty decydujesz dokąd pojedziesz i co będziesz robił. Nie jesteś od nikogo zależny. Jeśli masz ochotę zostać w jakimś miejscu dłużej – zostajesz, jeśli nie – wyjeżdżasz. Decyzje możesz podjąć z dużym wyprzedzeniem lub właśnie w tej samej chwili. Również tylko i wyłącznie od ciebie zależy gdzie i co będziesz jadł i z jakich atrakcji skorzystasz. Czy skręcisz w lewo, czy może pójdziesz jeszcze kawałek prosto albo tak jak poprowadzi ścieżka. Również tylko ty decydujesz, czy skorzystasz z taksówki, czy może pójdziesz 5 km pieszo, by dotrzeć do planowanego miejsca. Albo też skręcisz w innym kierunku, bo właśnie coś cię bardziej zainteresowało. Rozumiesz, całkowita wolność wyboru. Mając towarzyszy, często szuka się wspólnego środka, tak żeby wszyscy byli zadowoleni i nie koniecznie będzie to coś, co ty chciałeś zrobić.) Twoja decyzja zawsze jest jedynie słuszna, najlepsza i nikt jej nie będzie podważał
  • Na wyjazd solo nie ma problemu ze skompletowaniem ekipy
  • Jeżdżąc w pojedynkę więcej zauważamy i lepiej poznajemy zwiedzany kraj. Gdy idziemy w grupie rozmawiamy o polityce, wspólnych znajomych, a mniej skupiamy się na tym, co się wokół nas dzieje
  • Uczysz się odpwoidzialności i samodzielności. Będąc zdanym tylko na siebie, uczysz się odpowiedzialności za swoje własne życie i wybory. Chcąc nie chcąc musisz podjąć decyzję i ponieść jej całkowite konsekwencje.
  • Poznajesz o wiele więcej osób. O wiele więcej. Ludzie częściej zagadują. Ty jesteś bardziej otwarty. Jak już któryś dzień z rzędu jesteś sam to przełamujesz w końcu strach. 

Minusy samotnego podróżowania

  • W kryzysowych sytuacjach musisz radzić sobie sam.
  • Niektóre koszty tj taksówka z lotniska trzeba pokryć samemu. Ale podczas podróży wielokrotnie zdarzało mi się wynajmować skuter czy taksówkę z innym samotnym podróżnikiem.
  • Żeby mieć zdjęcie z wyjazdu musisz prosić obcych lub ustawiać samowyzwalacz
  • Nie masz z kim dzielić pięknych i wyjątkowych chwil podczas wyjazdu. Ja miałam jednak kontakt z przyjaciółmi i rodziną. Często z nimi rozmawiałam i nie czułam się samotnie. Po za tym najpiękniejsze chwile wyjazdu pokazywałam na instagramie.

Mam nadzieje, że samotne podróżowanie nie wydaje ci się aż tak przerażającym pomysłem. Myślę, że każdy powinien mieć możliwość doświadczyć takiej przygody. Dzięki temu można bardziej poznać siebie, swoje potrzeby i nauczyć się brać odpowiedzialność za swoje życie. 

Na pewno taka forma podróżowania nie jest dla każdego. Jeśli myślisz o samotnym wyjeżdzie, ale masz jakieś obawy – zrób to. Nie pożałujesz! 

Jeśli podobał ci się ten odcinek podziel się nim z bliską osobą. Będzie mi bardzo miło!

Sprawdź także

3 komentarze

  • Reply
    Madzialena28
    1 marca 2019 at 19:21

    Hej 🙂 Do tej pory przesłuchałam wszystkie Twoje podcasty i… jestem zachwycona. Przekazujesz dużo merytorycznej wiedzy, bardzo dobrze się Ciebie słucha i widać, że przygotowujesz się do nagrań z pełnym zaangażowaniem. Szczególnie poruszył mnie podcast o zaburzeniach odżywiania, może dlatego, że temat ten bardzo mnie dotyczy(…) Jestem Ci wdzięczna za wszystkie treści, jakie zamieszczasz w Internecie i czekam na więcej 🙂
    PS: oprócz podcastów uwielbiam korzystać z Twoich przepisów i słuchać Cię na Instastories 😉

    • Reply
      Owsiana
      3 marca 2019 at 20:17

      Bardzo mi miło! Dziękuję za te ciepłe słowa 🙂

  • Reply
    Ola
    5 marca 2019 at 07:54

    Świetny podcast 🙂 podziwiam za odwagę bo ja jestem zbyt towarzyska, żeby podróżować samotnie, ale nie wiadomo co mnie w życiu czeka 😉 historia z wizą – mistrz 😂 ale takie historie zapadają na długie lata w pamięci a każda podróż uczy nas wielu nowych rzeczy, między innymi o nas samych.

Leave a Reply