0
Podróże

Wietnam – czy warto jechać do SaPa? (praktyczne informacje)

Sa Pa to miasteczko oddalone ok 300 km od Hanoi. Słynie z pięknego widoku na góry oraz tarasy ryżowe. Zawsze biorę poprawkę na to, że rzeczywistość wygląda inaczej niż zdjęcia w internecie i staram się nie oczekiwać zbyt wiele. Wolę pozytywnie się zaskoczyć niż mocno się rozczarować. Wiele osób mówiło mi, że Sa pa jest bardzo turystyczne i nie warto się tam zatrzymywać. Domyślałam się, że będzie słabo. Ale nie wiedziałam, że aż tak!

Po 6 godzinach w najwygodniejszym autobusie jakim jechałam (To nie żart! Za 15$ mamy miejsce leżące z poduszką i kocem! Poproszę takie autobusy w Polsce!) znalazłam się w Sa pa. Wysiadłam na ulicę i po 3 sekundach wiedziałam dlaczego ludzie odradzają tu przyjeżdżać. Miasteczko wygląda jak nasze Zakopane, tylko sto razy bardziej kiczowane, zaśmiecone i z brakującymi fragmentami asfaltu na drodze. Szybko zaniosłam plecak do hostelu i wyszłam w poszukiwaniu czegoś do jedzenia. Przespacerowałam się po markecie i po raz pierwszy od przyjazdu do Wietnamu miałam odruch wymiotny na widok jedzenia przyrządzanego na ulicy. Weszłam więc do jakiejś hotelowej restauracji, bo nie byłam w stanie zjeść nic na ulicy. Smażony makaron, który dostałam też nie powalił jakością ani smakiem. Kupiłam więc trochę owoców na kolację i wróciłam do hostelu pomimo wczesnej godziny. Resztę wieczoru spędziłam przed komputerem wkurzona na siebie. Widok tej wioski bardzo mnie przygnębił i popsuł mi humor.

Późnym wieczorem dostałam wiadomość od Lucy z Argentyny, którą poznałam w Hanoi. Pytała czy mam ochotę wybrać się z nią i właścicielką jej homestay’u na trekking. Ucieszyłam się bardzo i od razu ustaliłyśmy szczegóły. Miałam zostać odebrana z mojego hostelu o 6:30 następnego dnia.

Całą noc padało, więc trudno było mi spać. o 6:15 dostałam wiadomość, że trekking z powodu pogody jest odwołany. ZAJEBIŚCIE! – pomyślałam. Mam cały dzień, zero planów, złą pogodę i paskudne miasteczko, którego nie chce oglądać. Byłam już gotowa do wyjścia, więc położyłam się w ciuchach do łózka i zrezygnowana przeglądałam internet.

o 7 Lucy napisała, że wychodzi słońce i jeśli mam nadal ochotę, to trekking jest aktualny. Nie trzeba mnie było namawiać dwa razy. Zjadłam paskudne pho na śniadanie w restauracji obok mojego hostelu i czekałam na skuter, który miał mnie zawieźć do jej wioski. Podczas śniadania panowie ze stolika obok zaprosili mnie na wódeczkę. Gdyby nie to, że była 7:30 pewnie skorzystałabym z zaproszenia.

Jak tylko wyjechaliśmy poza Sa pa wiedziałam, że ten dzień będzie należał do tych z kategorii epickich. Jechaliśmy błotnistą drogą w towarzystwie stu innych skuterów. Widok zapierał dech w piersiach…

Jak tylko zobaczyłam Lucy miałam ochotę ją uściskać! Byłam zachwycona widokiem, a jeszcze nie ruszyliśmy na trekking. Teoretycznie można wybrać się na taki spacer samemu, ale lepiej jest mieć przewodnika. Nami zaopiekowała się jedna z pań z wioski i po drodze opowiadała nam o swoim życiu, kulturze, obrzędach religijnych, wierzeniach oraz pokazała nam jak robi ubrania i jak pozyskuje barwniki z roślin. Dała nam także spróbować trzcinę cukrową. Była przepyszna! Osobiście nie przepadam za trekkingiem, ale  widoki oraz rozmowa z Lucy i panią z wioski sprawiły, że ten dzień był niesamowity.

Trzeciego i ostatniego dnia w Sa pa nie zamierzałam spędzić w hostelu wiedząc jakie widoki oferuje okolica. Postanowiłam zaryzykować i wynajęłam skuter. Jeździłam skuterem rok wcześniej w Tajlandii, więc nie miałam zbyt dużych obaw. Wiedziałam, że muszę mieć oczy dookoła głowy, bo tutaj nie ma sygnalizacji świetnej ani zbyt wielu zasad na ulicy.

Wynajęcie skutera to najlepsza decyzja jaką mogłam podjąć! Ruszyłam w kierunku Silver waterfalls i widoki po drodze były nie z tej ziemi. Pogoda się ciągle zmieniała. Raz wychodziło słońce, a zaraz padał deszcz… zatrzymałam się więc w przypadkowej knajpie, żeby się schronić. Zjadłam tam najlepszy jak dotąd posiłek! Pyszną wieprzowinę z imbirem, trawą cytrynową, ananasem oraz ryżem. Poznałam także starszą parę z Australii podróżująca po Wietnamie i zamieniliśmy razem kilka zdań. Jak tylko deszcz ustał ruszyłam dalej. Jechałam przed siebie i po prostu podziwiałam widoki…

Właśnie kończę pić moją pierwszą w Wietnamie eggcoffee i zbieram się powoli na autobus, który z powrotem zabierze mnie do Hanoi. Ciesze się, że trekking oraz jazda skuterem po okolicy wynagrodziły mi trud dotarcia do Sa pa.

Informacje praktyczne

Jak dojechać z Hanoi do Sa pa?

  • Autobus nocny / dzienny ok 15$ – wystarczy zapytać w hotelu, pomogą zarezerwować ci bilet
  • Pociąg – różne ceny w zależności od klasy (dojeżdża do Lao Cai, dalej trzeba dojechać autobusem)

Gdzie warto się zatrzymać?

Zdecydowanie nie polecam spać w Sa pa. Wybierz wioskę np. Ta van, która oddalona jest ok 10 km od Sa pa. Nie popełniaj mojego błędu. Warto poszukać homestay’u gdzie poznasz prawdziwe i autentyczne życie mieszkających tam ludzi. Przygotuj się jednak na warunki jakie możesz tam zastać. Lucy spała w jednym z homestay’ów i trudno jej było zasnąć przez myszy 🙂

Co warto zrobić i zobaczyć w okolicy Sa pa?

  • Trekking z przewodnikiem – ja zapłaciłam 20$ (warto sprawdzić kilka miejsc)
  • Wynajęcie skutera  – cały dzień kosztuje ok 120 000 dang (20 zł) plus paliwo ok 10 zł
  • Silver waterfalls oraz Love waterfalls (podczas przejażdżki skuterem)
  • Wjazd kolejką na Fansipan (najwyższy szczyt Wietnamu) – ok 120 zł więc ja odpuściłam

Sprawdź także

  • Reply
    Kasia
    29 listopada 2018 at 08:49

    Miałam podobne odczucia po wizycie na Boracay na Filipinach tylko, że ja nastawiona byłam, że zastanę tam raj na Ziemi. W końcu miało stanowić wizytówkę tego kraju, a zdjęcia wyglądały imponująco. Chyba jeszcze nigdy żadne miejsce tak bardzo mnie nie rozczarowało. Zgiełk, tłumy ludzi to zdecydowanie nie było coś czego oczekiwałam po tym miejscu. Filipiny są cudowne, ale te dziewicze, a nie te oblegane przez turystów.

    • Reply
      Owsiana
      1 grudnia 2018 at 06:25

      Muszę to przekazać mojej przyjaciółce, bo ona się tam w przyszłym roku wybiera.
      Niestety często się tak zdarza 🙁

Leave a Reply