0
dieta Odchudzanie

Dlaczego nie obserwuje dziewczyn, które pokazują w internecie dupę?

Jestem osobą daleką od oceniania czyjegoś zachowania. Jeśli coś mi się nie podoba, odwracam się na pięcie, wzruszam ramionami i odchodzę. Myślę, że sama robię wiele rzeczy, które komuś mogłyby się nie spodobać. Nie chciałabym też, żeby ktoś obcy komentował moje zachowanie, bo nie zna mnie, mojej sytuacji i doświadczeń. Kieruję się zasadą: żyj i daj żyć innym. Nie mam nic przeciwko temu, że ktoś pokazuje swoją wypiętą dupę na instagramie. To nie moje życie i nie mój instagram. Nie oznacza to jednak, że ja tę dupę muszę codziennie oglądać. Całe szczęście to ja wybieram treści jakie codziennie mi się wyświetlają. Kiedyś obserwowałam takie profile w mediach społecznościowych. Już tego nie robię. Dlaczego?

Zmotywowana czy rozczarowana?

Kiedy zaczynałam się odchudzać mając 15 lat ustawiałam sobie na tapecie zdjęcie dziewczyny z płaskim brzuchem. Miało mnie to motywować do trzymania się diety, jedzenia sałaty i robienia killera chodakowskiej codziennie wieczorem. Patrzyłam w lustro, później na tapetę z piękną dziewczyną. Myślicie, że byłam zmotywowana? Chyba raczej rozczarowana. Dlaczego ona ma taki brzuch, a ja nie? Jestem przecież na diecie od tygodnia, dlaczego jeszcze nie widać efektów?

Moja droga do samoakcpetacji

Będąc nastolatką podejmowałam wiele prób odchudzania. Nastał przełomowy dzień, w którym postanowiłam, że teraz to już naprawdę muszę schudnąć. Pamiętam jak dziś tę sytuację. Pojechałam z mamą na zakupy przed bierzmowaniem mojej przyjaciółki. Byłam świadkiem i chciałam kupić sobie modne wtedy spodnie w kant i marynarkę. Mierzyłam wiele fasonów, rozmiarów. Nic na mnie nie pasowało. W końcu znalazłam jedne pasujące spodnie. W rozmiarze 44! Rozpłakałam się w przymierzalni… Za 3 miesiące miałam iść do liceum, do ludzi których nie znałam. Zaczęłam mieć obawy, że ktokolwiek zaakceptuje taką grubą dziewczynę ja ja. Musiałam coś z tym z robić.

Najpierw przestałam jeść mięso. Nie miałam pobudek etycznych. Tak było łatwiej odmówić mamie schabowego i mielonych. Jadłam mniej, przestałam jeść słodycze i pić napoje, uczyłam się pić wodę. Jeździłam rowerem przynajmniej 20 km dziennie, robiłam killera chodakowskiej. Robiłam wszystko, żeby tylko schudnąć, żeby dzieciaki w nowej szkole mnie zaakceptowały.

Udało się. Schudłam 10 kg w 3 miesiące, a do nowej szkoły poszłam jako zwykła, szczupła dziewczyna. W mojej głowie nadal byłam jednak gruba i nie wystarczająco dobra. Czytałam dużo w internecie co jeść, żeby schudnąć jeszcze bardziej. Udawałam, że jem zdrowo przed rodzicami, a nie pokrywałam nawet mojej podstawowej przemiany materii jedząc owsianki, kaszkę kukurydzianą na wodzie i twarożek. Powoli traciłam kolejne kilogramy. Przy wzroście 170 cm mając 15 lat ważyłam ponad 70 kg. Zaczynając liceum ważyłam 60 kg, a kończąc doszłam do wagi 50 kg. Myślicie, że ta waga mnie satysfakcjonowała? Oczywiście, że nie.

Tutaj, we wpisie wygrałam z anoreksją – pokazuję moją sylwetkę na przestrzeni lat.

Dopiero na studiach, mój (teraz już były) facet zagroził, że jeśli nie zacznę jeść to mnie zostawi. Wtedy bardzo mi na nim zależało, więc rzeczywiście starałam się jeść więcej. Bałam się jednak, że przytyję… Dlatego zapisałam się na siłownię. Regularnie chodziłam na wszystkie zajęcia fitness. Ćwiczyłam prawie codziennie. Czytałam wiele blogów, obserwowałam perfekcyjne ciała dziewczyn z internetu. Nadal nie miałam takiej dupy i brzucha jak dziewczyny z instagrama. Codzienne porównywanie się do tych dziewczyn podkopywało moje niskie poczucie własnej wartości.

W końcu sama założyłam bloga, żeby dzielić się rzetelną wiedzą na temat odchudzania. Zakładając bloga nie wiedziałam jeszcze zbyt wiele, bo byłam na pierwszym roku dietetyki. Dzieliłam się jednak moimi radami i przepisami. Obiecałam sobie jedną rzecz. Obiecałam sobie, że będę dawać tylko pozytywny przekaz i nigdy nie będę wrzucać zdjęć dupy na instagram.

Zdobywając wiedzę na temat funkcjonowania organizmu dochodziłam do wniosku, że EUREKA – potrzebujemy jedzenia! Zwłaszcza kiedy uprawiamy sport i chcemy prowadzić aktywne życie. Jeśli chcemy być zdrowi musimy dostarczać naszemu ciału odpowiednie pożywienie. Moje myślenie na temat tego co to jest zdrowe jedzenie zaczęło się zmieniać.

Bardzo dużo czasu zajęło mi zrozumienie, że nie powinnam porównywać się do innych, tylko do siebie z wczoraj. Wiem jak trudno jest przyswoić sobie tę informację do naszego kobiecego umysłu. U mnie nie nastąpiła rewolucyjna zmiana myślenia. Akceptowanie siebie następowało bardzo powoli. Jedzenie zawsze było ważne w moim życiu, ale od jakiegoś roku sport jest na pierwszym planie. Żeby podnosić większe ciężary, budować mięśnie, ujędrniać ciało trzeba jeść. Ja zmarnowałam jakieś 3 lata ćwicząc pośladki i jednocześnie jedząc 1800 kcal z nadzieją, że coś zbuduję. Mięśnie można budować tylko na dodatnim bilansie energetycznym. Teraz jem 3000 kcal i wręcz pragnę nabrać dodatkowych kilogramów. Uświadomienie sobie tej zależności pozwoliło mi uwolnić się z pułapki ciągłego myślenia o tym, że jem zbyt dużo.

Akceptuję siebie i jestem szczęśliwa

W poniedziałek wyjeżdżam na wakacje i chciałam pożyczyć od przyjaciółki jakieś ciuchy. Ona też nosi rozmiar 36, więc ubrania powinny pasować. Mierząc jej ubrania obie zachodziłyśmy się od śmiechu. Agata ma totalnie inną figurę. Ma duże wcięcie w talii, którego nie mam ja. Ma wąskie ramiona, ja mam plecy jak lotnisko. Myślę, że parę lat temu po wyjściu od Agaty rozpłakałabym się… bo jak to?! Nie pasuje na mnie rozmiar 36?! Przecież ja tyle ćwiczę i zdrowo się odżywiam! A no nie pasuje, bo mamy inną budowę ciała. I bluzka hiszpanka totalnie na mnie nie leży. Czy to jest powód do płaczu i znienawidzenia swojego ciała? Nie sądzę.

W tym momencie ważę jakieś 64 kg i zdecydowanie nie mam na brzuchu sześciopaku. Mam to jednak totalnie w nosie. Dlaczego? Bo potrafię się podciągać, dźwigam więcej na siłowni niż nie jeden facet, idzie mi świetnie na zajęciach pole dance. Po za tym dobrze gotuję, nauczyłam się robić całkiem fajne zdjęcia jedzenia. TO są rzeczy, które stanowią moją wartość. Nie cyfry na wadze i ilość centymetrów w talii.

Kiedyś za żadne skarby nie pokazałabym tobie tego zdjęcia powyżej. Widać na nim wiele niedoskonałości mojego ciała. Gdybym tylko chciała mogłabym trochę lepiej się ustawić, mogłabym wypiąć trochę tyłek, stanąć na palcach, wciągać brzuch, poprawić kilka rzeczy w aplikacji. Ale nie chcę. Taka jestem i nie będę okłamywać ciebie ani siebie, że jest inaczej. Po co więc oglądać codziennie wypięte tyłki dziewczyn, które często wyglądają zupełnie inaczej niż w rzeczywistości. A nawet jeśli tak wyglądają to tylko dzięki bardzo rygorystycznej diecie, godzinom spędzonym na siłowni, odmawianiu sobie każdej przyjemności i poczuciu winy, które wpędza w depresje. Ja nie chcę tracić życia na dążenie do idealnego ciała. Są ciekawsze rzeczy do robienia i lody do zjedzenia.

Dlaczego przestałam obserwować dziewczyny pokazujące dupę na instagramie? Po pierwsze nie wnosi to do mojego życia żadnej wartości. Oglądanie tych zdjęć to zwykła strata czasu. Pomimo tego, że już akceptuję siebie, to nadal jestem kobietą i jeśli mam gorszy dzień jest mi przykro, że nie wyglądam jednak lepiej. Nie patrze na te zdjęcia w myśl zasady czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal. Staram się otaczać osobami inspirującymi, przekazującymi dobrą energię, wiedzę albo rozrywkę. Zastanów się na co poświęcasz swój tak cenny czas. Czy warto codziennie dołować się porównując się do innych (często zakompleksionych) dziewczyn z instagrama? Lepiej ugotować sobie coś dobrego, poczytać książkę albo wyjść na spacer z przyjaciółką w tym czasie.

Nie mogę być bardziej szczęśliwa niż teraz. Mam wymarzoną pracę, przyjaciół na których mogę polegać, czas na rozwijanie pasji. Mam wspaniałych czytelników bloga! Mam poczucie misji w tym co robię. Chciałabym, żeby chociaż jedna osoba zaczęła lepiej o sobie myśleć po przeczytaniu tego posta. Zostaw komentarz lub napisz do mnie prywatną wiadomość. Będzie mi miło, jeśli się dowiem, że nie zmarnowałam twojego czasu i wniosłam do twojego życia coś więcej niż dołujące zdjęcie dupy.

Sprawdź także

  • Reply
    Agnieszka
    20 września 2018 at 19:52

    Wow, świetny wpis. Idealnie odzwierciedla moje obecne myślenie, nawet tydzień temu popełniłam wpis o swojej historii 🙂 Też zmarnowałam wiele lat i przelałam wiele łez zanim nie zrozumiałam, że każda z nas jest inna i że nienawiść do siebie z powodu swoich kształtów (sic!) nie ma sensu. Oczywiście nadal zdarzają się dni, że płaknę sobie, bo absolutnie nie mam żadnej talii 😂 Może te dupy na Instagramie trzeba jednak unfollow?! 😀 Pozdrawiam Cię i chciałam po cichu powiedzieć że obserwuję Cię od dłuższego czasu na IG i Twoje jedzenie przyprawia mnie o ślinotok 🤤

  • Reply
    Ania
    20 września 2018 at 19:53

    Fajny i pozytywny tekst…ale…pokazywałaś dawniej na insta i tyłek i brzuch, więc to co piszesz nie brzmi wiarygodnie, sorry :/

  • Reply
    MonikaNikara
    20 września 2018 at 19:55

    Wniosłaś tym wpisem, wniosłaś… Ja ciągle też jestem na tej drodze do samoakceptacji… I chyba faktycznie bardziej muszę do serca wziąć to o tym byciu lepszą tylko od siebie z wczoraj… <3
    Dziękuję, że piszesz takie posty. One uświadamiają cele o wiele bardziej niż fotka dupy na insta 🙂
    YOU. DO. IT. RIGHT. !

  • Reply
    Kasia T
    20 września 2018 at 20:02

    Jesteś niesamowita <3 zazdroszczę tyle pozytywnej energii 😀 też jestem na etapie gdzie zaczęłam akceptować siebie chociaż czasami jest ciężko:p też ćwiczę z ciężarami i widzę jak moje ciało się zmienia ale nie na wystudzone tylko jędrne i seksowne 😀 czyn Kobieto to co czynisz dajesz mnóstwo inspiracji A przede wszystkim motywacji <3

  • Reply
    Małgorzata
    20 września 2018 at 20:34

    Temat mi bardzo bliski, tylko że ja wciąż szukam tej drogi do samoakceptacji. Co do dup w internecie, zgadzam się w 100 %, do tego że są lepsze rzeczy do zrobienia niż mierzenie cm w talii w 200 %, a co do tych lodów do zjedzenia… to już nietrudno się domyślić że w 1000 % 😀 TEKST SZTOS! Bardzo dobrze, że o tym piszesz. W tym coraz bardziej zepsutym świecie poprzewracanych wartości, takie drogowskazy to perełki. Dziękuję Ci. Dobrze, że jesteś Justyna! 😉

  • Reply
    Ania
    20 września 2018 at 20:41

    Justynka, uwielbiam czytać twoje wpisy, sama miałam duży problem z jedzeniem i wciąż gdzieś poniekąd się z tym boryka. twoje podejście do jedzenia, sportu bardzo mi pomaga, motywuje. Czytanie takich wpisów sprawia, że się uśmiecham. Dziękuję 🙂

  • Reply
    Natalia
    20 września 2018 at 20:46

    O tak, bardzo mądry tekst. Co raz więcej powinno się o tym mówić. Bardzo dużo czasu zajęło mi żeby sobie uświadomić że to nie mój wygląd ani tym bardziej moja waga świadczą o tym że jestem wartościowa. Instagram kreuje takie zaburzenia odżywiania że głowa mała. Na prawdę nie chciałabym dorastać w erze Instagrama.

  • Reply
    Ola
    20 września 2018 at 20:59

    Obserwuję Cię na Instagramie i czytam bloga od dosyć niedawna, ale już od pierwszego przeczytanego posta czułam w Tobie dużą autentyczność i bardzo mi się to spodobało. Od praktycznie zawsze ciężko jest mi zaakceptować siebie pod wieloma względami. Zawsze myślałam, że stanie się to dużo prostsze w momencie kiedy po prostu zacznę “odpowiednio” wyglądać. Ciągle jednak brakuje zmiany w głowie 🙂 Nie przychodzi to łatwo, ale staram się to zmienić – również dzięki Twojemu przykładowi. Po przeczytaniu tego wpisu od razu jakoś humor się poprawił i wskoczyło lepsze nastawienie. Dzięki za dzielenie się swoją historią 🙂

  • Reply
    Julia
    20 września 2018 at 21:03

    Zgadzam się w 100%!!! Czytając Twój wpis pomyślałam:”skąd ona tyle o mnie wie?” SERIO! Wiem o czym mówisz! Też doszłam do dobrych wniosków i zmieniłam myślenie.. Jesteś genialna! Dzięki, że o tym napisałaś!

  • Reply
    Marta
    20 września 2018 at 21:28

    Podoba mi się to stwierdzenie, że mam się porównywać do siebie z wczoraj a nie do innych. Mam nadzieję, że zapadnie mi ono w pamięć. 🙂

  • Reply
    Nikola
    21 września 2018 at 06:26

    Dobrze ze poruszasz tak wazny i ciezki temat, trzeba wiedzieć jak sobie radzić w czasach kiedy same siebie katujemy zdjęciami, filmikami i przede wszystkim swoimi myślami. Bez wątpienia trzeba dużo pozmieniac w swojej głowie od dziś 🙂

  • Reply
    Magdalena
    21 września 2018 at 06:31

    Fajnie, że ktoś w końcu taki tekst napisał. Nie znam Cię, ale bardzo lubię i chętnie czytam, co piszesz. Powodzenia we wszystkim! Będę Cię obserwować 😉

  • Reply
    Marta
    21 września 2018 at 07:29

    Rewelacyjny post Justyna! Moge powiedziec, ze ja tez przeszla podobna droge. Obserwowalam zdjecia dziewczyn pokazujacych piekny, wyrzezbiony brzuch i pelne, jedrne posladki. Chcialam wygladac podobnie. Nawet robilam sobie podobne zdjecia i wstawialam na swoj profil. Po jakims czasie cos sie zmienilo. Nie zalezy mi teraz na kracie na brzuchu, ale na tym, zeby miec mocny gorset miesniowy, zeby moc sie podciagac utrzymujac napiecie w brzuchu. Inne wartosci maja teraz dla mnie znaczenie: to ze potrafie sie podciagac, ze duzo dzwigam (podobnie jak Ty:)), ze potrafie utrzymac balance w jodze, stanac na glowie (na rekach sie jeszcze ucze). Interesuje mie mobilnosc ciala, koordynacja, sprawnosc i sila, a nie jakies pozowane zdjecia na IG pokazujace wyizolowane grupy miesniowe!

    Obserwuje Ci na IG i bardzo motywujesz, nie przestawaj w swoich dzialaniach! 🙂

    Gorace pozdrowienia,
    Marta

  • Reply
    Aurelia
    21 września 2018 at 07:32

    Muszę zrobić małą selekcję na instagramie. Dziękuję za ten tekst! Mam nadzieję, że jak największa ilość osób go przeczyta 🙂

  • Reply
    Julia
    21 września 2018 at 11:18

    Bardzo mądra decyzja. Owszem są naturalnie piękne kobiety ale w dzisiejszych czasach “zrobienie się” nie wymaga wysiłku niestety. Można kupić ciało, włosy, rzęsy 🙂 🙂
    Ja mimo uprawiana sportu przez całe życie byłam kuleczką. Kiedy wzięłam się za siebie, schudłam kilka kilo ale wiem że sam sport nie wystarczy, potrzebne tez mądre odżywianie. Był w moim życiu okres kiedy miałam bardzo ograniczony jadłospis (AZS, alergia). Schudłam wtedy do 66 kg przy wzroście 174 cm. Całe życie marzyłam by zobaczyc tą 6 z przodu. Niestety, o ile ciało z taką wagą mogłam zaakceptować, tak twarz była nie do poznania. Czułam się okropnie. Dziś robię wszystko z głową ale i odpuszczam sobie czasami, żyje się tylko raz. Najważniejsze byś ty sama czuła się świetnie w swoim ciele.

  • Reply
    Majlen92
    21 września 2018 at 12:13

    Dziękuję Ci za ten wpis. Ja coraz lepiej akceptuje siebie, zwłaszcza, kiedy uświadomiłam sobie, że zdrowie jest na pierwszym miejscu, a nie sylwetka.

  • Reply
    Domi
    21 września 2018 at 17:36

    Wygrałas tym, że nie piszesz nie wiadomo jak wysublimowanym językiem. Ja jedną prawdziwą dietę mam za sobą i aktualnie cierpię na efekt jojo. Mam co prawda większe poczucie szczęścia niż przed nią ale totalnie straciłam motywację… Mam nadzieję że wkrótce wrócę na właściwe tory 🙂

  • Reply
    Wera
    21 września 2018 at 20:15

    Brawoo!!! czytajac Twoj wpis mysle ze duzo dziewczyn poczuje jakby czytalo o sobie, ja tak wlasnie czulam. Good job!!! :*

  • Reply
    Irmina
    23 września 2018 at 08:39

    Napiszę to po raz setny- bardzo się cieszę, że są w internecie takie osoby jak Ty. Jeszcze nie tak dawno moje myślnenie o własnym ciele
    pozostawiało wiele do życzenia. Też potrafiłam rozpłakać się na widok w lustrze, każde 100 gramów więcej to była rozpacz i odmawianie sobie kolacji.
    Nawet jak przeszła obok mnie gruba osoba na ulicy to potrafiłam nie zjeść obiadu, bo przecież nie chce wyglądać tak jak ona. Aż w końcu zaczyna do mnie
    docierać, że nie jestem tą osobą. Jestem sobą i mam swoje ciało, które ma swoje potrzeby. Zdrowo jem, ćwiczę, nie głodzę się – i posiadanie płaskiego
    brzucha przestało być moim celem w życiu – bo mordęga w celu osiągnięcia go nie jest tego warta. Oraz oczyściłam obserowane profile z dziewczyn
    pokazujących dupę. Teraz obserwuję same pozytywne wzorce, piękne, naturalne i najedzone osoby 🙂

  • Reply
    Aga
    23 września 2018 at 20:00

    Dziękuję Ci za ten wpis <3!

  • Reply
    trazja
    24 września 2018 at 15:30

    Uwielbiam Cię za ten artykuł – w wielu miejscach mogłabym Ci przybić high five! Nadal nie jestem w pełni zadowolona z siebie, ale wywalenie z instagrama wypiętych dupsk i zastąpienie ich takimi profilami, jak Twój dużo pomogło, dzięki! (: A, no i dzięki Tobie zapisałam się na rurkę – wish me good luck! 🙂

    • Reply
      Owsiana
      3 października 2018 at 10:54

      Dziękuję!!!
      Życzę ci powodzenia <3

Leave a Reply